Podziel emeryturę na trzy – skutek zmniejszenia składek ZUS do OFE „Jak wszystko zostanie tak, jak dziś, to nasze emerytury BĘDĄ TYLKO dwa razy niższe, niż obecnie. A jak składka ZUS do OFE zostanie zmniejszona, to MOGĄ BYĆ AŻ trzy razy niższe. A więc tak czy siak emeryci mają przechlapane. ” – to reakcja Roberta Gwiazdowskiego, eksperta podatkowego na ujawnienie raportu firmy doradczej Deloitte oraz nowych propozycji ministerialnych odnośnie przyszłych emerytur.
Gdzie trafiają nasze składki opłacane do ZUS?
Każdy pracujący odkłada jedną piątą pensji na emeryturę. Dwie trzecie tych pieniędzy przekazywane jest do ZUS, reszta – 7,3 proc. pensji – do prywatnych otwartych funduszy emerytalnych. A OFE mają je pomnażać, inwestując np. na giełdzie, czy w obligacje. ZUS nie ma takich możliwości. Robert Gwiazdowski, autorytet w zakresie ubezpieczeń społecznych, prawnik i ekonomista, ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha zwraca uwagę na to, że i tak nie mamy dostępu do wiedzy w co, i jak inwestują OFE. To jedna wielka tajemnica. Nikt nie zaprzeczy, iż 2008 rok był najgorszym dla emerytów. Pokazał bowiem, że OFE straciły ponad 24 miliardy złotych, czyli praktycznie wszystko, co udało im się zgromadzić na poczet świadczeń emerytalnych przez dziewięć lat. Jeśli odjąć od tego jeszcze prowizje i uwzględnić inflację, to oznacza poważne straty dla wszystkich emerytów. Mimo kiepskich wyników, fundusze ani myślą obniżać opłaty, które co miesiąc pobierają od swoich klientów. Wyższe opłaty i prowizje pobierane przez OFE oznaczają niższą emeryturę. I tak trudnej dla OFE sytuacji nie poprawia ZUS, który już miewał spore problemy z przekazywaniem bieżących składek na konta funduszy. Zaległości z lat 1999-2002 miały być spłacone do 2008 roku, z czego ZUS potem się wycofał.
Zatem, czy nie wydaje się godna rozważenia propozycja obniżenia składek OFE, a tym samym zmniejszenia ponoszonych strat?
Plany Ministerstwa
Szefowa Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Joanna Fedak oraz minister finansów Jacek Rostowski optują za dokonaniem zmian, które mają zwiększyć świadczenia przyszłym emerytom. Jak zamierzają tego dokonać? Otóż resort pracy zamierza zmniejszyć składki do OFE z 7,3 do 3 proc., reszta miałaby zostać w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Chce też, by przed przejściem na emeryturę Polacy mogli przestać płacić składki do OFE i wszystkie oszczędności przekazać ZUS. Plan zakłada też możliwość wypłaty pieniędzy z OFE. Osoba, która ukończy 65 lat, mogłaby wydać uzbierane w funduszu pieniądze, na co zechce. Ministrowie są zgodni, że przyszli emeryci zaoszczędzą na prowizjach płaconych funduszom i będą mieli wyższe świadczenia.
Reakcje na propozycje
Raport Deloitte został sporządzony na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, do której należą Otwarte Fundusze Emerytalne. Wynika z niego, że jeśli ministrowie finansów i pracy przeforsują obniżkę składek do OFE, nasze emerytury za kilka lat będą minimalne i bez pomocy państwa nie wyżyjemy. Przyjęcie proponowanych rozwiązań spowoduje, iż w przyszłości nasze świadczenia będą nawet trzy razy niższe niż obecnie. Natomiast, jeśli wszystko zostanie po staremu, będą one dwukrotnie niższe od dzisiejszych.
W rządzie również nie ma pełnej zgody na obniżkę składek do OFE. Minister skarbu Aleksander Grad i minister Michał Boni ostro skrytykowali pomysł swoich współpracowników. Przeciw proponowanym zmianom są Narodowy Bank Polski oraz Komisja Nadzoru Finansowego, która ostrzega, że to „decyzje podporządkowane bieżącym i krótkookresowym celom politycznym”.
Pracodawcom oraz NSZZ Solidarność również nie przypadł do gustu ministerialny projekt. Według nich, wejście w życie nowych uregulowań oznacza nic innego, jak biedowanie na emeryturze.
Jednym z niewielu popierających projekt jest Waldemar Pawlak. Proponowana przez niego wizja systemu emerytalnego została opisana na stronach Optigen.pl wcześniej (czytaj).
„Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy” – ostrzega prof. Krzysztof Rybiński z warszawskiej SGH. „Niech wezmą dzisiejsze emerytury i podzielą je przez trzy. To najlepiej pokaże skutki takiej decyzji”. „Cokolwiek się wydarzy, trzeba pamiętać, że emerytury i tak nie będą wysokie” – mówi dr Filip Chybalski z Politechniki Łódzkiej. W jego przekonaniu, najlepsze rozwiązanie stanowi oszczędzanie, bo bez względu na postanowienia rządu, bardzo prawdopodobne jest, że państwu i tak braknie pieniędzy na wypłatę tych świadczeń.
Już dziś zacznijmy oszczędzać na przyszłą emeryturę
Emerytura z ZUS-u ma formę umowy pokoleniowej, co oznacza, że jest wypłacona ze składek ich dzieci. Jej wysokość nie będzie wynikać z zarządzania naszymi składkami, bo tak naprawdę kapitał przyszłych emerytów to tylko zapis księgowy, a nie faktycznie odkładane nasze pieniądze na przyszłą emeryturę. Dlatego warto zacząć gromadzić oszczędności regularnie, z myślą o czekającej wszystkich emeryturze. Nie jest istotne w jaki sposób będziemy gromadzić dodatkowe środki, ważne by zacząć to robić, gdyż świadczenia uzyskane z dwóch obowiązkowych filarów nie zagwarantują nam dostatniego poziomu życia po zakończonej pracy.