Archiwum dla Czerwiec, 2010

Jak odkładać na godną emeryturę?

Każdy emeryt potrzebuje do szczęścia zdrowia i pieniędzy. Mimo to, każdego emeryta może zadowolić inna kwota. Jak sprawić, by wysokość naszej emerytury była satysfakcjonująca po zakończeniu aktywności zawodowej?

Poziom dochodów każdego Polaka jest inny. Zróżnicowanie dochodów dotyczy całego kraju. Jednak jest jedna wspólna cecha, która nas łączy. To nieciekawa emerytalna przyszłość. Opierając się jedynie na I i II filarze, zarówno etatowi pracownicy, którzy otrzymują miesięczne wynagrodzenie w kwocie 3 tysięcy złotych, jak i właściciele firm, które osiągają rocznie półmilionowe zyski, mogą mieć podobne problemy z wysokością emerytury.

Z czego to wynika? Z tego, że przedkładamy niewielkie kwoty do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Otwartego Funduszu Emerytalnego. W przypadku osób prowadzących własną firmę, problem tkwi w tym, iż nie mają oni dostatecznych środków, by wpłacać do ZUS-u składki większe niż minimalne. W sytuacji osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, wyższe składki są niemożliwe, ponieważ stawki są ustalone prawnie.

Założono, że emerytura będzie połączeniem wszystkich trzech filarów. Jednak III filar nie jest obowiązkowy. Można wymienić trzy czynniki, które uniemożliwiają pobieranie wyższego świadczenia na emeryturze.

Pierwszym z nich jest odprowadzanie niewysokich składek w I i II filarze (w przypadku własnej działalności lub niedużych przychodów przy zatrudnieniu na etacie) lub nie odprowadzanie żadnych składek (praca na umowę o dzieło).

Drugim jest fakt, że ZUS i OFE władają powierzonymi środkami w sposób konserwatywny. Nie sprzyja to namnażaniu środków na naszą przyszłą emeryturę. Przestrogę o takiej sytuacji umieściła w komunikacie Komisja Nadzoru Finansowego, która nadzoruje m.in. rynek emerytalny.

Trzecim z tych czynników jest brak oszczędności wpłacanych na III filar, mimo świadomości tego, iż kwoty wypłacane przez państwo będą niewystarczające. W mentalności Polaków nie przyjęła się do tej pory postawa odkładania na przyszłość.

Ponad połowa Polaków (54 proc.) nie gromadzi oszczędności – wynika z badań z 2010 roku Dominiki Maison z Uniwersytetu Warszawskiego.Można wywnioskować z tego, że emerytom nie są potrzebne pieniądze. Jednak Polacy chcą, po zakończeniu aktywności zawodowej, czuć stabilizację finansową.

Podobnie planują ludzie w innych krajach. Różnica polega na tym, że pomimo chęci nie działamy w kierunku godnej emerytury. W Europie Zachodniej standardem jest postępowanie, które pozwala już od pierwszych dni pracy uzyskiwać fundusze na przyszłą emeryturę. Korzysta się przy tym z programów, analogicznych do używanych w naszym III filarze. Indywidualne Konta Emerytalne oraz Pracownicze Programy Emerytalne są opłacalne dla przyszłego emeryta, gdyż wpłacając na nie pieniądze jest zwolniony z 19 proc. podatku od dochodów kapitałowych.

Komisja Nadzoru Finansowego ujawniła, że z grona niespełna 16 mln osób pracujących (wg danych GUS z 23.02.2010), tylko 5 proc. posiada IKE. Dla umożliwienia sobie korzystnej emerytury warto już dziś pomyśleć, jak oszczędzić na przyszłość. Osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę, czy prowadzące własną firmę mogą skorzystać z Indywidualnych Kont Emerytalnych lub innych rozstrzygnięć pozwalających zbierać oszczędności na przyszłą emeryturę.

Dodatkowo, dla osób prowadzących własną firmę, opcjonalnym rozwiązaniem, dotyczącym gromadzenia oszczędności z myślą o przyszłej emeryturze, jest skorzystanie z optymalizacji kosztów biznesowych, w tym składek na ZUS. Jest to możliwe od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Polacy mogą swobodnie przemieszczać się po Wspólnocie, a także rozpocząć pracę poza swoim krajem.

Wszelkie kwestie prawne tego typu rozwiązań reguluje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) NR 883/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Na podstawie tego Rozporządzenia osoby, które prowadzą własną firmę w Polsce, a także są zatrudnione w innym kraju członkowskim, podlegają pod ustawodawstwo państwa, w którym wykonują pracę najemną. Wówczas polskie ustawodawstwo traci zastosowanie. Składki emerytalne są odprowadzane w państwie, w którym wykonuje się pracę najemną. Tworzy to przedsiębiorcom możliwość obniżenia kosztów prowadzenia działalności.

Warto zastanowić się nad rozwiązaniami, które przysługują nam jako członkom Unii Europejskiej i są w zasięgu ręki. Pozwolą nam one w dowolny sposób oszczędzać na emeryturę. Dzięki temu uzyskamy pewność, że po zakończeniu aktywności zawodowej, będziemy odbierali godną emeryturę.

Za brak kapitału niższa emerytura z ZUS

Dziennik „Gazeta Prawna” zawiadamia, że co trzecia osoba składająca do ZUS wniosek o świadczenia emerytalne nie ma ustalonego kapitału początkowego i ma problemy z udowodnieniem przychodów. W konsekwencji otrzymują niższą emeryturę.

Wylicza się, że obecnie około 30% osób składających podania o nową emeryturę nie ma ustalonego kapitału początkowego. Niestety jest to konieczne dla wszystkich ubezpieczonych, urodzonych po 31 grudnia 1948 r., którzy do końca 1998 r. zależeli od ubezpieczenia przez co najmniej sześć miesięcy. Zainteresowani muszą dostarczyć do ZUS podanie o obliczenie kapitału początkowego i dodatkowo mają obowiązek udowodnić wysokość zarobków z okresu pracy. Właśnie owe dochody stanowią podstawę do obliczenia wysokości kapitału. Coraz trudniejsze staje się znalezienie dokumentów płacowych, które z roku na rok coraz trudniej odnaleźć archiwistom.

Dla ludzi mających problemy z zebraniem dokumentacji dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dopiero od 1 stycznia 2009 r. przedstawiono rozwiązanie, polegające na rozpoznaniu wysokości zarobków, dla ludzi zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, w oparciu o minimalne wynagrodzenie posiadające moc prawną w poszczególnych okresach. Nie da się ukryć, że nie jest to korzystne dla przyszłego emeryta.

Coraz częściej słychać skargi osób składających podania do ZUS o przyznanie emerytury. Nie miały one wcześniej obliczonego kapitału początkowego i teraz długo oczekują na pierwszą należność. ZUS objaśnia, że dłużej czeka się na emeryturę w przypadku, gdy prowadzone jest postępowanie wyjaśniające z płatnikiem lub podmiotem gospodarczym. W przypadku, gdy ubezpieczony nie ma przygotowanego kapitału początkowego, ale dodał do wniosku dokumentację, która umożliwia jego ustalenie, to w takim przypadku jest ustalana ta część emerytury. Następnie ZUS rozpatruje wniosek o emeryturę. Dla ubezpieczonego znaczy to w praktyce, że po zdobyciu nowych dokumentów musi wystąpić o ponowne przeliczenie emerytury. Uzyskanie wyższej emerytury będzie możliwe dopiero po dostarczeniu nowych dokumentów.

Problemem jest odszukanie dokumentów poświadczających wysokość zarobków. Do archiwistów codziennie zgłasza się wiele osób próbujących odzyskać te dokumenty dla ZUS-u. Jest to coraz trudniejsze, gdyż likwidowane firmy nie zabiegają o kartoteki płacowe byłych pracowników. Zdaniem archiwistów przyczyniły się do tego ciągłe zmiany przepisów. W latach 1983-1998 podstawą emerytury lub renty były zarobki z ostatnich 24 miesięcy, później 12 lat zatrudnienia. Obecnie po reformie należy przedstawić dokumenty z 20 lat.

ZUS wyłapuje symulantów

Z najnowszych informacji wynika, że na stu chorych Polaków dziewięciu udaje chorobę. To rozwiązanie staje się coraz bardziej ryzykowne, gdyż na podstawie donosów na takich „chorych” pracowników, kontrolerzy ZUS-u nie mają trudności z demaskowaniem tych, którzy udają.

W oparciu o wyniki badań wykazano, iż w pierwszym kwartale tego roku komisje orzekające Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wycofały świadczenia zdrowotne w kwocie 39 mln zł. W porównaniu z tym samym okresem w 2008 r. kwota ta jest dwukrotnie większa!

Różne są powody, dla których pracownik wybiera fikcyjną chorobę. Najczęściej takie osoby szukają sposobu, by nie zostać zwolnionym z pracy. Są i tacy, którzy przedkładają nieprawdziwe L4, by wykonywać inną pracę lub wyremontować dom. Firmy, przekonane o uciekaniu ich pracowników na zwolnienie, mogą złożyć donos do ZUS-u. W konsekwencji Zakład Ubezpieczeń Społecznych podejmuje działanie weryfikujące, czy dana osoba naprawdę choruje. Podczas takich kontroli niejednokrotnie ZUS ujawniał nieprawidłowości pracowników. W dodatku premier, zaniepokojony wzrastającymi funduszami na zasiłki chorobowe, nakazał w ubiegłym roku większe kontrole. Powstaje pytanie: czy warto uciekać się do naginania prawa czy oszustwa, by osiągnąć zamierzone korzyści? Co, jeśli ZUS udowodni nam nieprawdę?

Okazuje się, że ciągle mało osób zdaje sobie sprawę, że są inne możliwości otrzymania świadczeń lub ograniczenia składek, bez konieczności oszukiwania ZUS-u. Ciekawsze rozwiązanie m.in. dla przedsiębiorców gwarantuje nam Unia Europejska. Od momentu wstąpienia Polski do Wspólnoty jest możliwość swobodnego przemieszczania się, a także podejmowania pracy w dowolnym państwie członkowskim. Towarzyszą temu dodatkowe gwarancje w dziedzinie zabezpieczenia społecznego.

Zasady ustalenia właściwego ustawodawstwa regulują następujące akty prawne:

  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego
  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 987/2009 z dnia 16 września 2009 r. dotyczące wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego

Na tej podstawie osoby, które utrzymują samodzielną działalność w Polsce, a także są zatrudnione w innym państwie członkowskim, objęte są ustawodawstwem państwa, w którym wykonują pracę najemną. Wówczas nie ma już zastosowania polskie ustawodawstwo. Jest to rozwiązanie zgodne z prawem, bez potrzeby uciekania się do mało opłacalnych i ryzykownych prób wprowadzania w błąd Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Zmniejszenie składki ZUS do OFE oznacza trzy razy niższą emeryturę w przyszłości!

Podziel emeryturę na trzy – skutek zmniejszenia składek ZUS do OFE „Jak wszystko zostanie tak, jak dziś, to nasze emerytury BĘDĄ TYLKO dwa razy niższe, niż obecnie. A jak składka ZUS do OFE zostanie zmniejszona, to MOGĄ BYĆ AŻ trzy razy niższe. A więc tak czy siak emeryci mają przechlapane. ” – to reakcja Roberta Gwiazdowskiego, eksperta podatkowego na ujawnienie raportu firmy doradczej Deloitte oraz nowych propozycji ministerialnych odnośnie przyszłych emerytur.

Gdzie trafiają nasze składki opłacane do ZUS?

Każdy pracujący odkłada jedną piątą pensji na emeryturę. Dwie trzecie tych pieniędzy przekazywane jest do ZUS, reszta – 7,3 proc. pensji – do prywatnych otwartych funduszy emerytalnych. A OFE mają je pomnażać, inwestując np. na giełdzie, czy w obligacje. ZUS nie ma takich możliwości. Robert Gwiazdowski, autorytet w zakresie ubezpieczeń społecznych, prawnik i ekonomista, ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha zwraca uwagę na to, że i tak nie mamy dostępu do wiedzy w co, i jak inwestują OFE. To jedna wielka tajemnica. Nikt nie zaprzeczy, iż 2008 rok był najgorszym dla emerytów. Pokazał bowiem, że OFE straciły ponad 24 miliardy złotych, czyli praktycznie wszystko, co udało im się zgromadzić na poczet świadczeń emerytalnych przez dziewięć lat. Jeśli odjąć od tego jeszcze prowizje i uwzględnić inflację, to oznacza poważne straty dla wszystkich emerytów. Mimo kiepskich wyników, fundusze ani myślą obniżać opłaty, które co miesiąc pobierają od swoich klientów. Wyższe opłaty i prowizje pobierane przez OFE oznaczają niższą emeryturę. I tak trudnej dla OFE sytuacji nie poprawia ZUS, który już miewał spore problemy z przekazywaniem bieżących składek na konta funduszy. Zaległości z lat 1999-2002 miały być spłacone do 2008 roku, z czego ZUS potem się wycofał.
Zatem, czy nie wydaje się godna rozważenia propozycja obniżenia składek OFE, a tym samym zmniejszenia ponoszonych strat?

Plany Ministerstwa

Szefowa Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Joanna Fedak oraz minister finansów Jacek Rostowski optują za dokonaniem zmian, które mają zwiększyć świadczenia przyszłym emerytom. Jak zamierzają tego dokonać? Otóż resort pracy zamierza zmniejszyć składki do OFE z 7,3 do 3 proc., reszta miałaby zostać w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Chce też, by przed przejściem na emeryturę Polacy mogli przestać płacić składki do OFE i wszystkie oszczędności przekazać ZUS. Plan zakłada też możliwość wypłaty pieniędzy z OFE. Osoba, która ukończy 65 lat, mogłaby wydać uzbierane w funduszu pieniądze, na co zechce. Ministrowie są zgodni, że przyszli emeryci zaoszczędzą na prowizjach płaconych funduszom i będą mieli wyższe świadczenia.

Reakcje na propozycje

Raport Deloitte został sporządzony na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, do której należą Otwarte Fundusze Emerytalne. Wynika z niego, że jeśli ministrowie finansów i pracy przeforsują obniżkę składek do OFE, nasze emerytury za kilka lat będą minimalne i bez pomocy państwa nie wyżyjemy. Przyjęcie proponowanych rozwiązań spowoduje, iż w przyszłości nasze świadczenia będą nawet trzy razy niższe niż obecnie. Natomiast, jeśli wszystko zostanie po staremu, będą one dwukrotnie niższe od dzisiejszych.

W rządzie również nie ma pełnej zgody na obniżkę składek do OFE. Minister skarbu Aleksander Grad i minister Michał Boni ostro skrytykowali pomysł swoich współpracowników. Przeciw proponowanym zmianom są Narodowy Bank Polski oraz Komisja Nadzoru Finansowego, która ostrzega, że to „decyzje podporządkowane bieżącym i krótkookresowym celom politycznym”.

Pracodawcom oraz NSZZ Solidarność również nie przypadł do gustu ministerialny projekt. Według nich, wejście w życie nowych uregulowań oznacza nic innego, jak biedowanie na emeryturze.

Jednym z niewielu popierających projekt jest Waldemar Pawlak. Proponowana przez niego wizja systemu emerytalnego została opisana na stronach Optigen.pl wcześniej (czytaj).

„Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy” – ostrzega prof. Krzysztof Rybiński z warszawskiej SGH. „Niech wezmą dzisiejsze emerytury i podzielą je przez trzy. To najlepiej pokaże skutki takiej decyzji”. „Cokolwiek się wydarzy, trzeba pamiętać, że emerytury i tak nie będą wysokie” – mówi dr Filip Chybalski z Politechniki Łódzkiej. W jego przekonaniu, najlepsze rozwiązanie stanowi oszczędzanie, bo bez względu na postanowienia rządu, bardzo prawdopodobne jest, że państwu i tak braknie pieniędzy na wypłatę tych świadczeń.

Już dziś zacznijmy oszczędzać na przyszłą emeryturę

Emerytura z ZUS-u ma formę umowy pokoleniowej, co oznacza, że jest wypłacona ze składek ich dzieci. Jej wysokość nie będzie wynikać z zarządzania naszymi składkami, bo tak naprawdę kapitał przyszłych emerytów to tylko zapis księgowy, a nie faktycznie odkładane nasze pieniądze na przyszłą emeryturę. Dlatego warto zacząć gromadzić oszczędności regularnie, z myślą o czekającej wszystkich emeryturze. Nie jest istotne w jaki sposób będziemy gromadzić dodatkowe środki, ważne by zacząć to robić, gdyż świadczenia uzyskane z dwóch obowiązkowych filarów nie zagwarantują nam dostatniego poziomu życia po zakończonej pracy. 

Oszczędności w OFE kosztem przyszłych emerytów

Rządzący poszukują oszczędności wszędzie, zamiast zająć się budżetem. Obecnie wyszli z propozycją, by sięgnąć po nasze oszczędności z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Spowoduje to problemy z otrzymaniem świadczeń emerytalnych z ZUS-u.

Minister pracy, Jolanta Fedak i minister finansów, Jacek Rostowski dążą do obniżenia składek odprowadzanych do OFE. Obecni 20-latkowie i 30-latkowie uzyskają z ZUS znacznie niższe świadczenia, niż powinni. Zwiększy się liczba emerytów i tym samym Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacać będzie tym osobom wyższe świadczenia. A wszystko przez to, że zamiast do OFE więcej składek trafiałoby do ZUS.

W trakcie rozmowy z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, Jolanta Fedak zapowiedziała, iż chce od 1 stycznia 2011 r. wprowadzić nieco przekształcone reguły zbierania na przyszłą emeryturę:

Zapowiadane zmiany to tylko niewielka korekta mająca poprawić sytuację oszczędzających osób. Ubezpieczony nadal obowiązkowo będzie płacić składkę na ubezpieczenie emerytalne w wysokości 19,52 proc. tzw. podstawy wymiaru. Teraz część tej składki (7,3 proc. podstawy) odprowadzana jest przez ZUS do wybranego OFE. Proponujemy obniżenie tej składki do 3 proc. Takie rozwiązanie gwarantuje, że zostanie ograniczone ryzyko utraty części oszczędności w okresie dekoniunktury gospodarczej i zmaleją koszty systemu emerytalnego. (…) Nigdzie nie jest zapisane, że podstawą reformy emerytalnej jest obowiązek przekazywania ponad 1/3 składki do OFE. Jej podstawą jest indywidualne konto emerytalne. To dzięki informacjom tam zgromadzonym ubezpieczony będzie wiedzieć, ile pieniędzy zgromadził na koncie. Od tej wielkości będzie zależeć przyszła emerytura.

Pomysły Pani Minister nie zyskały poparcia ministra Michała Boniego. Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych zajęła podobne stanowisko i nie chce żadnych przekształceń w systemie emerytalnym.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjawił najnowsze prognozy wpływów i wydatków funduszu emerytalnego do 2060 roku. Wynika z niego jasno, że w ciągu najbliższych 20 lat emerytów w Polsce czekają ciężkie czasy. Deficyt funduszu emerytalnego w 2011 roku wyniesie 49,8 mld zł i będzie rósł, by uzyskać w 2030 roku rekordową kwotę ponad 83 mld zł (w cenach wyliczonych na 2009 rok). W sytuacji, gdy wysokość składki w OFE nie ulegnie zmianie, podobnie jak sposób obliczania emerytur, wtedy zabezpieczymy przyszłe wypłaty. ZUS kalkuluje także, iż w 2040 r. dofinansowania do emerytur zmaleją do 64 mld zł, a w 2060 do 34,8 mld zł. To mniej niż teraz, nie bacząc na gorszą sytuację demograficzną w kraju.

Agnieszka Chłoń-Domińczak ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, iż poprawa wypłacalności systemu to efekt dwóch głównych czynników: oszczędzania w OFE i zmiany sposobu liczenia świadczeń.

Tłumaczy, że dzięki przelewaniu do ZUS zmniejszonych sum (36 proc. składki emerytalnej trafia do OFE), w przyszłości publiczny system będzie miał mniejsze zobowiązania, dlatego że część emerytury będzie wpływać z systemu kapitałowego.

Rada Gospodarcza pod kierownictwem Jana Krzysztofa Bieleckiego zgłosiła inną propozycję przebudowy systemu emerytalnego. Emerytury z OFE wypłacane przez ZUS bis, a świadczenia zarówno z I, jak i II filaru rozliczane będą według nowych tablic, które uwzględniają kolejne lata życia. Oznacza to, że emerytury mogą być niższe, niż zakładano.

W projekcie Rada odchodzi od poprzedniej koncepcji wypłaty świadczeń z II filaru. W styczniu 2009 roku prezydent zawetował ustawę, w której rząd chciał, by zakłady emerytalne się tym zajęły. Otrzymywać za to miały prowizję na poziomie 3,5 proc., natomiast wyższe świadczenia uzależnione będą od uzyskanych dochodów. Wtedy waloryzacja nie będzie obowiązywała. Rada Gospodarcza w swojej koncepcji zaburza dotychczasową logikę w tej sprawie.

Zarówno Rada, jak i minister pracy uważają, iż taki pomysł oznacza mniejsze wydatki dla emerytów, a tym samym większe świadczenia. Proponowane wcześniej zakłady emerytalne miały pobierać 3,5-procentową prowizję. Trzeba jednak pamiętać, że wypłata świadczeń przez ZUS też kosztuje – zauważa prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej.

Paweł Pelc, ekspert ubezpieczeniowy, pragnie zwrócić uwagę na zagrożenia wynikające z zamierzeń Rady. Jego zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo, że politycy, wykorzystają środki na emerytury do innych celów, gdy tylko zabraknie funduszy. Słabym punktem tej koncepcji jest też brak zabiegania o pieniądze emeryta.

Dotychczasowe koncepcje stanowiły, że będą o nie konkurować podmioty prywatne. Za każde otrzymane 1000 zł miały one udzielać dożywotnio świadczeń w różnej wysokości. Oprócz tego miały poręczać, że świadczenie wypłacane będzie do końca życia emeryta w takiej wysokości, jaką obiecano. Projekt Rady zakładał, iż wyłącznie państwo będzie odpowiedzialne za wypłatę.

Zmiany proponowane przez polityków wywołują zawsze sprzeczne emocje i niepewność. Ciągłe zmiany w systemie emerytalnym wpływają negatywnie na wysokość naszej składki wpłacanej do ZUS. Propozycje Jolanty Fedak w sprawie zmniejszenia wpływów do OFE na rzecz ZUS oraz projekty Rady Gospodarczej o przebudowie systemu emerytalnego, odbijają się niekorzystnie na każdym płatniku składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.