Wypłaty przyszłych emerytur – czy zabraknie środków?

Obecnie emerytury pobiera około pięć milionów Polaków. Istnieje realne zagrożenie, że już we wrześniu 2010 roku może zabraknąć środków na wypłaty tych świadczeń. ZUS jest coraz bardziej zadłużony i niestety nie widać szans na poprawę tej sytuacji. Jednak pięć milionów osób pobierających emerytury w Polsce chce otrzymać należne im pieniądze, mimo iż nie zawsze wystarczają na pokrycie wszystkich wydatków, czy zaspokojenie podstawowych potrzeb. A co z przyszłymi emerytami?

O kryzysie w naszym rodzimym ZUS-ie mówi się od dawna. Niewiele jednak słychać o tym, jak usprawnić i poprawić wydolność finansową ZUS, nie mówiąc już o zmniejszeniu zadłużenia. Szacuje się, iż długi Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynoszą około półtora miliarda złotych. To ogromna kwota, nawet dla tak dużej instytucji. Natomiast miesięczna suma na wypłaty emerytur równa się około 12 miliardom złotych. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy pięć milionów emerytów może nie otrzymać należnych oraz niezbędnych do życia środków. Jak do tego doszło?

System emerytalny opiera się na zasadzie, że osoby pracujące odprowadzają składki do ZUS, a z tych pieniędzy są finansowane wypłaty bieżących emerytur. Tymczasem w naszym kraju maleje liczba osób aktywnych zawodowo, przy jednoczesnym zwiększaniu się liczby osób pobierających emeryturę. W konsekwencji ZUS nie jest już w stanie pokryć ogromnych wydatków na emerytury z własnych środków i zasilany jest z budżetu państwa. Szacuje się, iż w tym roku państwo dopłaciło już zawrotną kwotę 37,9 miliarda złotych. A to dopiero połowa roku, więc należy się spodziewać kolejnych dopłat. Jak by nie patrzeć, to naszymi pieniędzmi rząd próbuje wspomagać niewydolny ZUS.

Ministerstwo Pracy prognozuje, iż dotacja budżetowa, przewidziana na 2010 rok, dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w celu uzupełnienia środków na wypłaty świadczeń, ulegnie wyczerpaniu już we wrześniu bieżącego roku. Nie jest to dobra wiadomość dla osób pobierających świadczenia emerytalne z ZUS. Jednak wiceminister pracy, Bożena Diaby uspokaja, że pieniądze na emerytury muszą się znaleźć i wypłaty będą realizowane na czas.

Skąd ZUS otrzyma pieniądze? Minister pracy, Jolanta Fedak chce pobrać środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, który posiada pieniądze między innymi z naszych składek oraz prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. Obecnie FRD dysponuje sumą 10 miliardów złotych. Natomiast Jolanta Fedak chce odebrać aż 7,5 miliarda złotych, czyli większą część uzbieranej przez FRD kwoty. Czy to dobre posunięcie?

Pomysł ten budzi ostry sprzeciw organizacji “Pracodawcy RP”, która uważa takie działanie za przedwczesne i krótkowzroczne. FRD nie jest kasą zapomogowo-pożyczkową, której zadaniem jest zasypywanie dziury budżetowej powstałej w wyniku złego zarządzania finansami publicznymi i zaniechaniem koniecznych reform emerytalnych – uważają pracodawcy.

Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Polskich “Lewiatan”, mówi, że suma 10 miliardów złotych w FRD jest rezerwą na lata 2020 – 2025, kiedy to liczba płatników składek będzie się jeszcze bardziej pomniejszać, natomiast liczba emerytów znacznie wzrośnie. Zresztą już teraz wydatki z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych są coraz wyższe i przekraczają wpływy ze składek. Jak widać reforma systemu emerytalnego jest koniecznością. W innym wypadku za kilka, kilkanaście lat zupełnie zabraknie środków na wypłaty świadczeń emerytalnych, także budżet państwa nie będzie w nieskończoność dopłacał. Czy realny jest kryzys demograficzny?

Prognozuje się, iż liczba emerytów będzie systematycznie rosła, natomiast zmniejszać się będzie liczba pracujących osób, których składki będą pokrywać wypłaty emerytur. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że obecnie na 1000 osób w wieku produkcyjnym przypada średnio 250 osób w wieku poprodukcyjnym. W 2030 roku liczba ta wyniesie 462, a w 2050 będzie to ponad 750 osób w wieku poprodukcyjnym. Tym samym w przyszłości ZUS nie będzie w stanie sprostać tym wydatkom. I właśnie wtedy może przydać się FRD.

Środki Funduszu Rezerw Demograficznych mają służyć wyłącznie celem uzupełnienia niedoborów w systemie emerytalnym, zaistniałych z przyczyn demograficznych. FRD istnieje od 2002 roku i zarządza nim ZUS. Wcześniej (do 2009 r.) Fundusz Rezerw Demograficznych zasilany był w większości ze składek emerytalnych (czyli z naszej kieszeni). Natomiast od 2009 r. wpływają do niego także pieniądze uzyskane z prywatyzacji i jednocześnie jest jedynym funduszem ZUS, który rozporządza realną gotówką, a nie zapisem księgowym.

O kiepskiej wydolności finansowej ZUS mówiło i mówi się wiele. Podobnie, jak o konieczności reformy emerytalnej. Niewiele jednak się robi, by to zmienić. Nie da się ukryć, że przyszłych emerytów czekają trudne czasy, a obecni także nie mają powodów do radości. Podobno Ministerstwo Pracy chce w najbliższym czasie przedstawić projekt, który zakłada zmniejszenie składek odprowadzanych do OFE z 7,3 proc. do 3 proc. naszych miesięcznych zarobków brutto. Oczywiście pozostała część trafiałaby do ZUS. Można z góry przewidzieć, że propozycje te budzą sprzeciw zarówno ekonomistów, jak i pracodawców. Póki co, osoby aktywne zawodowo, jak i emeryci zdani są na łaskę państwa. Kto przezorniejszy, ten korzysta z III filaru, bądź w dowolny sposób odkłada pieniądze, jednak, jak widać, taki sposób zabezpieczenia przyszłości nie cieszy się dużą popularnością.

Powielanie oraz rozpowszechnianie treści kompletnych lub jakiejkolwiek części umieszczonych artykułów, łącznie z kopiowaniem i fotokopiowaniem, przenoszeniem na łączniki elektroniczne, a także zamieszczanie w Internecie bez pisemnej zgody Administratora portalu jest surowo zabronione pod groźbą kary oraz może być ścigane prawnie.

Większa emerytura, ale dłuższy okres pracy

Od dłuższego czasu nie ustają zawirowania i dyskusje wokół systemu ubezpieczeń społecznych. Ministerstwo wytrwale dąży do zmiany ostatniej ustawy z 1999 roku, która ustaliła trójdzielny sposób odkładania na przyszłą emeryturę (ZUS, OFE, oraz tzw. III filar). Według najnowszych danych, zachodzi potrzeba wydłużenia czasu pracy, a tym samym przesunięcia wieku przechodzenia na emeryturę. Warto zauważyć, iż dłuższa aktywność zawodowa oznacza większą emeryturę, ale w konsekwencji krótszy okres jej pobierania. Jednak nikt nie chce zmian kosztem dotychczasowych przywilejów. Pojawia się pytanie: czy dłuższy okres pracy rzeczywiście sprzyja obecnym pracownikom?

Na podstawie ostatnich badań i analiz zauważono, że państwowy budżet dopłaca coraz większe kwoty do wypłat emerytur. Niestety ZUS nie dysponuje innymi pieniędzmi, niż wpływy ze składek odprowadzanych przez pracowników i przedsiębiorców. Natomiast nie są to środki wystarczające na pokrycie wszystkich wypłat, stąd pomoc z budżetu państwa. Nie da się ukryć, iż system jest niewydolny, a taki sposób działania nie może trwać przecież w nieskończoność. Jednak, by zmienić, polepszyć, czy usprawnić wydolność Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, urzędnicy chętnie sięgną do naszej kieszeni. W praktyce będzie to oznaczać zwiększenie kwoty odprowadzanych składek lub wydłużenie okresu pracy.

Środki, które ZUS przeznacza na świadczenia emerytalne, pochodzą dokładnie z portfela każdej pracującej i prowadzącej własną działalność osoby. Obecnie ZUS jest finansowany z naszych składek emerytalnych oraz dopłat z budżetu państwa. Należy zauważyć, iż dzisiejszy system emerytalny, mimo dogłębnej reformy w 1999 roku, nadal wypłaca pieniądze w tzw. systemie repartycyjnym. System ten opiera się właśnie na umowie pokoleniowej, gdzie pokolenie pracujące finansuje emerytury z bieżących składek. Niestety największą wadą takiego rozwiązania jest duże wyczulenie na stale postępujący proces starzenia się społeczeństwa. Wygląda na to, że przybywa emerytów, natomiast nie zwiększa się odpowiednia liczba pracujących osób, które finansują wypłacanie emerytur. Dlatego ZUS jest zmuszony korzystać z państwowej kasy, by otrzymać finansowe wsparcie i zachować ciągłość wypłat.

Kolejnym systemem, działającym równolegle z ZUS, jest system kapitałowy, oparty na OFE. Każdy pracownik, za pośrednictwem ZUS, regularnie wpłaca składki na własne konto w wybranym funduszu emerytalnym, który w przyszłości będzie wypłacał mu emeryturę. Ogromną zaletą tego systemu jest jego odporność na starzenie się społeczeństwa oraz bezrobocie, niestety bardziej wyczulony jest już na wszelkie kryzysy gospodarcze i zawirowania na rynkach finansowych.

Jeszcze jedną formą oszczędzania na emeryturę jest tzw. III filar, który obejmuje Pracownicze Programy Emerytalne (PPE) oraz Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). Do tego można zaliczyć także wszelkie inne formy dobrowolnego odkładania na emeryturę. Powszechnie jednak wiadomo, że niewiele osób korzysta z tej możliwości. Nie jest to atrakcyjna oferta dla osób, którzy osiągają niewielkie dochody. Także dobrowolność takiego oszczędzania nie budzi konieczności wpłacania pieniędzy na PPE, IKE, czy inne konta.

W naszym kraju średni okres aktywności zawodowej społeczeństwa, na przestrzeni kilkunastu lat, prawie się nie zmienił. Trzeba dodać, iż obecnie przeciętna kobieta odchodzi z rynku pracy w wieku 54 lat, a statystyczny mężczyzna w wieku 59 lat. Podczas, gdy ustawowy wiek emerytalny wynosi dla kobiet 60 lat, a dla mężczyzn 65 lat. Szybsze przechodzenie na emeryturę nadal związane jest z ustawowymi uprawnieniami wielu grup pracowniczych. Nawet systematyczne odbieranie tych przywilejów, co prawda wydłuży okres aktywności zawodowej, ale niestety potrwa to bardzo długo.

Zauważono także proces nieustannego zwiększania się średniej długości życia, a co za tym idzie, wydłużenia okresu pobierania emerytury. Tym samym składki osób pracujących po prostu nie są w stanie pokryć wszystkich wydatków na wypłaty emerytur i ZUS jest coraz bardziej dofinansowywany właśnie z budżetu państwa. Tymczasem w systemie kapitałowym (wypłat z OFE) bezpośrednim skutkiem dłuższego życia jest wypłata coraz niższych świadczeń. Dlatego nieuniknione będzie w niedalekiej przyszłości wydłużenie okresu zatrudnienia.

Wydłużenie wieku emerytalnego jest konieczne. Musi to być jednak proces bardzo rozciągnięty w czasie. Ale nie jest prawdą, że Polacy protestują przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego. Zachowania starych przepisów chcą jedynie osoby na kilka lat przed emeryturą. Dzisiejsi trzydziestolatkowie zazwyczaj nie mają nic przeciwko temu – twierdzi Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy.

Minister finansów, Jacek Rostowski, jest zagorzałym zwolennikiem późniejszego przechodzenia na emeryturę, lecz nie widzi konieczności zmian w ustawie i odgórnego podwyższania wieku emerytalnego. Uważa, iż obecny system emerytalny powinien zachęcać ludzi do dłuższej aktywności zawodowej. Rzeczywiście zdarza się, że niektóre osoby, które osiągnęły już wiek emerytalny, nie przechodzą na emeryturę. Dla nich korzystniejsze jest pobieranie wysokiego wynagrodzenia, niż zadowolenie się o wiele niższą emeryturą.

Wygląda na to, że nieprędko uda się rozwiązać wszystkie niedociągnięcia reformy emerytalnej sprzed 11 lat. Obecni, bądź przyszli emeryci jeszcze długo będą z niepokojem obserwować dyskusje o systemie emerytalnym. Osobom aktywnym zawodowo pozostaje wybór: czy skorzystać z wcześniejszej emerytury i otrzymywać dłużej niewysokie świadczenie, czy pracować nawet po przekroczeniu wieku emerytalnego, ale za to pobierać wyższą emeryturę krócej? Póki co, każdy ma możliwość decydować samodzielnie o długości zatrudnienia, gdyż rząd nie spieszy się z rozwiązaniem tej kwestii.

Powielanie oraz rozpowszechnianie treści kompletnych lub jakiejkolwiek części umieszczonych artykułów, łącznie z kopiowaniem i fotokopiowaniem, przenoszeniem na łączniki elektroniczne, a także zamieszczanie w Internecie bez pisemnej zgody Administratora portalu jest surowo zabronione pod groźbą kary oraz może być ścigane prawnie.

Spór o Otwarte Fundusze Emerytalne – ciąg dalszy

Niedawno pojawiły się doniesienia o kolejnym pomyśle, dotyczącym polskiego systemu emerytalnego, ministrów: Jolanty Fedak i Jacka Rostowskiego, by przenosić składki z OFE do ZUS. Według głównych założeń każdy miałby szansę dobrowolnie o tym decydować. Ponadto ministrowie dążą do obniżenia składek przekazywanych Otwartym Funduszom Emerytalnym. Zmiany te stawiają w niekorzystnym świetle sens reformy sprzed 11 lat. Przedstawiane propozycje budzą wiele kontrowersji i pojawia się pytanie: jak będą one sprzyjać obecnym i przyszłym emerytom?

Od publicznego wystąpienia Minister Pracy nie cichną głosy w tej sprawie. Coraz częściej słychać słowa krytyki tego projektu. Uważa się, iż to premier powinien zakończyć spór o reformę emerytalną. Podejrzliwość wzbudza fakt, że Jolanta Fedak doszła do porozumienia z ministrem finansów – Jackiem Rostowskim, który chce załatać pieniędzmi z OFE deficyt budżetowy. Wątpliwa jest więc troska o nasze emerytury, a bardziej prawdopodobnym motywem zmian jest naprawianie budżetu środkami z OFE. Tylko co będzie za kilka, kilkanaście lat, gdy emerytów przybędzie? Skąd wezmą się pieniądze na godne emerytury dla tych ludzi?

W styczniu pojawił się projekt, który zakładał częściową likwidację OFE przez uniemożliwienie powrotu ubezpieczonych do ZUS, a także pozbawienie OFE większości składek. W ten sposób całkowicie zakwestionowano sens dotychczasowej reformy. Od pół roku ministrowie szukają sposobu na likwidację OFE, nie zważając wcale na emerytów. A sami zainteresowani pewnie pogubili się już w tych sprzecznych, czy wykluczających się projektach reform. Możemy jednak być pewni, że obniżenie składek do OFE spowoduje wypłacanie niższych emerytur w przyszłości.

Mimo, iż Otwarte Fundusze Emerytalne do tej pory słabo pomnażały nasze pieniądze, warto dać im szansę. Nieprzychylne wypowiedzi Minister Pracy i jej projekty zmian zapewne zmotywują OFE do efektywniejszego działania i zarządzania powierzonymi środkami. Obecny model odprowadzania składek na emeryturę jest zdecydowanie lepszy niż monopol ZUS. Likwidacja, czy degradacja OFE zniweluje jedynie dotychczasową reformę.

Jolanta Fedak zachwala nowy projekt, który niby gwarantuje wyższe i bezpieczniejsze świadczenia. Trudno jednak w to uwierzyć, gdyż wpłacając składki i umieszczając wszystkie aktywa tylko na jednym instrumencie zwiększa się ryzyko niepomnażania, a nawet utraty części środków. Dodatkowo nie są to obligacje skarbowe, lecz księgowe zobowiązania skarbu państwa.

Ministrowie (Fedak i Rostowski) przekonują, że zabranie składek Otwartym Funduszom Emerytalnym tak naprawdę niczego nie zmieni, gdyż kwoty te zostaną zapisane na indywidualnych kontach w ZUS. W przypadku OFE jednak są to realne pieniądze, którymi dysponują i aktywnie zarządzają, np. w postaci akcji, obligacji. Gdy pieniądze trafiają do ZUS, otrzymujemy jedynie wirtualny zapis księgowy, zamiast pieniędzy. Jeśli płatnikom składek zostało niewiele lat do emerytury, wolą mieć realne pieniądze w OFE niż wirtualne w ZUS. Zresztą jaką mamy gwarancję, że za jakiś czas inny minister nie zaneguje tych wszystkich “wirtualnych zapisów”?

Argumentem za likwidacją Otwartych Funduszy Emerytalnych było twierdzenie, iż budżet do nich dopłaca. Natomiast w praktyce wygląda to tak, iż wymagający coraz większych dotacji ZUS zbiera składki, by przekazać je do OFE. Tak więc budżet dopłaca do państwowego systemu ubezpieczeń społecznych. Składki do ZUS są zbyt małe na pokrycie wypłat emerytur, jednak we wszystkich propozycjach wysuwanych przez ministerstwo brakuje realnych i mądrych pomysłów na usprawnienie wydolności finansowej ZUS.

Proponowane zmiany w rzeczywistości oznaczają zastąpienie jawnego deficytu budżetowego – ukrytymi zobowiązaniami emerytalnymi ZUS. Mogą ujawnić się one za innych rządów i spowodować wiele szkód. Nie można oprzeć się wrażeniu, że spór o reformę emerytalną dotyczy głównie tego, czy ma być ona kontynuowana, czy zakończona i zanegowana. Nikt nie dąży do jej poprawy, by służyła obecnym i przyszłym emerytom. I pewne jest to, że jeśli nic się nie zmieni, czekają nas długie miesiące przepychanek, które zanegują wiarygodność i zaufanie do ubezpieczeń społecznych.

Profesor Krzysztof Rybiński stawia pytanie: czy gorsza jest nieprzewidywalność rynków finansowych, czy polityków? Ryzykiem finansowym OFE można zarządzać, ale ryzyko polityczne zmian w systemie emerytalnym jest kompletnie nieprzewidywalne. Nam, płatnikom składek, pozostaje przyglądać się i bacznie śledzić wszelkie zmiany proponowane przez ministrów.

Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Instytutu im. A. Smitha, nie jest to żaden korzystny wybór dla płacących składki. Jego zdaniem prawdziwy wybór polegałby na tym, że osoba, która wycofała się z OFE, sama mogłaby zarządzać swoimi składkami, a do ZUS wpłacałaby i tak ponad 12-proc. składkę.

Możliwość rezygnacji z oszczędzania w Otwartych Funduszach Emerytalnych dla wszystkich, możliwość jednorazowej wypłaty oszczędności emerytalnych przed przejściem na emeryturę, zmniejszenie składki przekazywanej do OFE – to najnowsze pomysły resortu pracy. Nie spotkały się one z akceptacją ministra Michała Boniego, a także Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych oraz Polskiej Izby Ubezpieczonych.

Dodatkowo swój sprzeciw jawnie głoszą publicyści, między innymi Piotr Aleksandrowicz (szef działu biznes “Newsweek Polska”). Nie są oni odosobnieni w swoich sądach, gdyż obecni i przyszli emeryci także nie są przychylni pomysłom minister Fedak. Ciągłe propozycje zmian w systemie emerytalnym wprowadzają dezorientację i niepokój, a to ostatnia rzecz, której potrzebują przyszli i obecni emeryci.

Jak odkładać na godną emeryturę?

Każdy emeryt potrzebuje do szczęścia zdrowia i pieniędzy. Mimo to, każdego emeryta może zadowolić inna kwota. Jak sprawić, by wysokość naszej emerytury była satysfakcjonująca po zakończeniu aktywności zawodowej?

Poziom dochodów każdego Polaka jest inny. Zróżnicowanie dochodów dotyczy całego kraju. Jednak jest jedna wspólna cecha, która nas łączy. To nieciekawa emerytalna przyszłość. Opierając się jedynie na I i II filarze, zarówno etatowi pracownicy, którzy otrzymują miesięczne wynagrodzenie w kwocie 3 tysięcy złotych, jak i właściciele firm, które osiągają rocznie półmilionowe zyski, mogą mieć podobne problemy z wysokością emerytury.

Z czego to wynika? Z tego, że przedkładamy niewielkie kwoty do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Otwartego Funduszu Emerytalnego. W przypadku osób prowadzących własną firmę, problem tkwi w tym, iż nie mają oni dostatecznych środków, by wpłacać do ZUS-u składki większe niż minimalne. W sytuacji osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, wyższe składki są niemożliwe, ponieważ stawki są ustalone prawnie.

Założono, że emerytura będzie połączeniem wszystkich trzech filarów. Jednak III filar nie jest obowiązkowy. Można wymienić trzy czynniki, które uniemożliwiają pobieranie wyższego świadczenia na emeryturze.

Pierwszym z nich jest odprowadzanie niewysokich składek w I i II filarze (w przypadku własnej działalności lub niedużych przychodów przy zatrudnieniu na etacie) lub nie odprowadzanie żadnych składek (praca na umowę o dzieło).

Drugim jest fakt, że ZUS i OFE władają powierzonymi środkami w sposób konserwatywny. Nie sprzyja to namnażaniu środków na naszą przyszłą emeryturę. Przestrogę o takiej sytuacji umieściła w komunikacie Komisja Nadzoru Finansowego, która nadzoruje m.in. rynek emerytalny.

Trzecim z tych czynników jest brak oszczędności wpłacanych na III filar, mimo świadomości tego, iż kwoty wypłacane przez państwo będą niewystarczające. W mentalności Polaków nie przyjęła się do tej pory postawa odkładania na przyszłość.

Ponad połowa Polaków (54 proc.) nie gromadzi oszczędności – wynika z badań z 2010 roku Dominiki Maison z Uniwersytetu Warszawskiego.Można wywnioskować z tego, że emerytom nie są potrzebne pieniądze. Jednak Polacy chcą, po zakończeniu aktywności zawodowej, czuć stabilizację finansową.

Podobnie planują ludzie w innych krajach. Różnica polega na tym, że pomimo chęci nie działamy w kierunku godnej emerytury. W Europie Zachodniej standardem jest postępowanie, które pozwala już od pierwszych dni pracy uzyskiwać fundusze na przyszłą emeryturę. Korzysta się przy tym z programów, analogicznych do używanych w naszym III filarze. Indywidualne Konta Emerytalne oraz Pracownicze Programy Emerytalne są opłacalne dla przyszłego emeryta, gdyż wpłacając na nie pieniądze jest zwolniony z 19 proc. podatku od dochodów kapitałowych.

Komisja Nadzoru Finansowego ujawniła, że z grona niespełna 16 mln osób pracujących (wg danych GUS z 23.02.2010), tylko 5 proc. posiada IKE. Dla umożliwienia sobie korzystnej emerytury warto już dziś pomyśleć, jak oszczędzić na przyszłość. Osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę, czy prowadzące własną firmę mogą skorzystać z Indywidualnych Kont Emerytalnych lub innych rozstrzygnięć pozwalających zbierać oszczędności na przyszłą emeryturę.

Dodatkowo, dla osób prowadzących własną firmę, opcjonalnym rozwiązaniem, dotyczącym gromadzenia oszczędności z myślą o przyszłej emeryturze, jest skorzystanie z optymalizacji kosztów biznesowych, w tym składek na ZUS. Jest to możliwe od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Polacy mogą swobodnie przemieszczać się po Wspólnocie, a także rozpocząć pracę poza swoim krajem.

Wszelkie kwestie prawne tego typu rozwiązań reguluje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) NR 883/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Na podstawie tego Rozporządzenia osoby, które prowadzą własną firmę w Polsce, a także są zatrudnione w innym kraju członkowskim, podlegają pod ustawodawstwo państwa, w którym wykonują pracę najemną. Wówczas polskie ustawodawstwo traci zastosowanie. Składki emerytalne są odprowadzane w państwie, w którym wykonuje się pracę najemną. Tworzy to przedsiębiorcom możliwość obniżenia kosztów prowadzenia działalności.

Warto zastanowić się nad rozwiązaniami, które przysługują nam jako członkom Unii Europejskiej i są w zasięgu ręki. Pozwolą nam one w dowolny sposób oszczędzać na emeryturę. Dzięki temu uzyskamy pewność, że po zakończeniu aktywności zawodowej, będziemy odbierali godną emeryturę.

Za brak kapitału niższa emerytura z ZUS

Dziennik „Gazeta Prawna” zawiadamia, że co trzecia osoba składająca do ZUS wniosek o świadczenia emerytalne nie ma ustalonego kapitału początkowego i ma problemy z udowodnieniem przychodów. W konsekwencji otrzymują niższą emeryturę.

Wylicza się, że obecnie około 30% osób składających podania o nową emeryturę nie ma ustalonego kapitału początkowego. Niestety jest to konieczne dla wszystkich ubezpieczonych, urodzonych po 31 grudnia 1948 r., którzy do końca 1998 r. zależeli od ubezpieczenia przez co najmniej sześć miesięcy. Zainteresowani muszą dostarczyć do ZUS podanie o obliczenie kapitału początkowego i dodatkowo mają obowiązek udowodnić wysokość zarobków z okresu pracy. Właśnie owe dochody stanowią podstawę do obliczenia wysokości kapitału. Coraz trudniejsze staje się znalezienie dokumentów płacowych, które z roku na rok coraz trudniej odnaleźć archiwistom.

Dla ludzi mających problemy z zebraniem dokumentacji dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dopiero od 1 stycznia 2009 r. przedstawiono rozwiązanie, polegające na rozpoznaniu wysokości zarobków, dla ludzi zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, w oparciu o minimalne wynagrodzenie posiadające moc prawną w poszczególnych okresach. Nie da się ukryć, że nie jest to korzystne dla przyszłego emeryta.

Coraz częściej słychać skargi osób składających podania do ZUS o przyznanie emerytury. Nie miały one wcześniej obliczonego kapitału początkowego i teraz długo oczekują na pierwszą należność. ZUS objaśnia, że dłużej czeka się na emeryturę w przypadku, gdy prowadzone jest postępowanie wyjaśniające z płatnikiem lub podmiotem gospodarczym. W przypadku, gdy ubezpieczony nie ma przygotowanego kapitału początkowego, ale dodał do wniosku dokumentację, która umożliwia jego ustalenie, to w takim przypadku jest ustalana ta część emerytury. Następnie ZUS rozpatruje wniosek o emeryturę. Dla ubezpieczonego znaczy to w praktyce, że po zdobyciu nowych dokumentów musi wystąpić o ponowne przeliczenie emerytury. Uzyskanie wyższej emerytury będzie możliwe dopiero po dostarczeniu nowych dokumentów.

Problemem jest odszukanie dokumentów poświadczających wysokość zarobków. Do archiwistów codziennie zgłasza się wiele osób próbujących odzyskać te dokumenty dla ZUS-u. Jest to coraz trudniejsze, gdyż likwidowane firmy nie zabiegają o kartoteki płacowe byłych pracowników. Zdaniem archiwistów przyczyniły się do tego ciągłe zmiany przepisów. W latach 1983-1998 podstawą emerytury lub renty były zarobki z ostatnich 24 miesięcy, później 12 lat zatrudnienia. Obecnie po reformie należy przedstawić dokumenty z 20 lat.

ZUS wyłapuje symulantów

Z najnowszych informacji wynika, że na stu chorych Polaków dziewięciu udaje chorobę. To rozwiązanie staje się coraz bardziej ryzykowne, gdyż na podstawie donosów na takich „chorych” pracowników, kontrolerzy ZUS-u nie mają trudności z demaskowaniem tych, którzy udają.

W oparciu o wyniki badań wykazano, iż w pierwszym kwartale tego roku komisje orzekające Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wycofały świadczenia zdrowotne w kwocie 39 mln zł. W porównaniu z tym samym okresem w 2008 r. kwota ta jest dwukrotnie większa!

Różne są powody, dla których pracownik wybiera fikcyjną chorobę. Najczęściej takie osoby szukają sposobu, by nie zostać zwolnionym z pracy. Są i tacy, którzy przedkładają nieprawdziwe L4, by wykonywać inną pracę lub wyremontować dom. Firmy, przekonane o uciekaniu ich pracowników na zwolnienie, mogą złożyć donos do ZUS-u. W konsekwencji Zakład Ubezpieczeń Społecznych podejmuje działanie weryfikujące, czy dana osoba naprawdę choruje. Podczas takich kontroli niejednokrotnie ZUS ujawniał nieprawidłowości pracowników. W dodatku premier, zaniepokojony wzrastającymi funduszami na zasiłki chorobowe, nakazał w ubiegłym roku większe kontrole. Powstaje pytanie: czy warto uciekać się do naginania prawa czy oszustwa, by osiągnąć zamierzone korzyści? Co, jeśli ZUS udowodni nam nieprawdę?

Okazuje się, że ciągle mało osób zdaje sobie sprawę, że są inne możliwości otrzymania świadczeń lub ograniczenia składek, bez konieczności oszukiwania ZUS-u. Ciekawsze rozwiązanie m.in. dla przedsiębiorców gwarantuje nam Unia Europejska. Od momentu wstąpienia Polski do Wspólnoty jest możliwość swobodnego przemieszczania się, a także podejmowania pracy w dowolnym państwie członkowskim. Towarzyszą temu dodatkowe gwarancje w dziedzinie zabezpieczenia społecznego.

Zasady ustalenia właściwego ustawodawstwa regulują następujące akty prawne:

  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 z dnia 29 kwietnia 2004 r. sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego
  • Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 987/2009 z dnia 16 września 2009 r. dotyczące wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego

Na tej podstawie osoby, które utrzymują samodzielną działalność w Polsce, a także są zatrudnione w innym państwie członkowskim, objęte są ustawodawstwem państwa, w którym wykonują pracę najemną. Wówczas nie ma już zastosowania polskie ustawodawstwo. Jest to rozwiązanie zgodne z prawem, bez potrzeby uciekania się do mało opłacalnych i ryzykownych prób wprowadzania w błąd Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Zmniejszenie składki ZUS do OFE oznacza trzy razy niższą emeryturę w przyszłości!

Podziel emeryturę na trzy – skutek zmniejszenia składek ZUS do OFE “Jak wszystko zostanie tak, jak dziś, to nasze emerytury BĘDĄ TYLKO dwa razy niższe, niż obecnie. A jak składka ZUS do OFE zostanie zmniejszona, to MOGĄ BYĆ AŻ trzy razy niższe. A więc tak czy siak emeryci mają przechlapane. ” – to reakcja Roberta Gwiazdowskiego, eksperta podatkowego na ujawnienie raportu firmy doradczej Deloitte oraz nowych propozycji ministerialnych odnośnie przyszłych emerytur.

Gdzie trafiają nasze składki opłacane do ZUS?

Każdy pracujący odkłada jedną piątą pensji na emeryturę. Dwie trzecie tych pieniędzy przekazywane jest do ZUS, reszta – 7,3 proc. pensji – do prywatnych otwartych funduszy emerytalnych. A OFE mają je pomnażać, inwestując np. na giełdzie, czy w obligacje. ZUS nie ma takich możliwości. Robert Gwiazdowski, autorytet w zakresie ubezpieczeń społecznych, prawnik i ekonomista, ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha zwraca uwagę na to, że i tak nie mamy dostępu do wiedzy w co, i jak inwestują OFE. To jedna wielka tajemnica. Nikt nie zaprzeczy, iż 2008 rok był najgorszym dla emerytów. Pokazał bowiem, że OFE straciły ponad 24 miliardy złotych, czyli praktycznie wszystko, co udało im się zgromadzić na poczet świadczeń emerytalnych przez dziewięć lat. Jeśli odjąć od tego jeszcze prowizje i uwzględnić inflację, to oznacza poważne straty dla wszystkich emerytów. Mimo kiepskich wyników, fundusze ani myślą obniżać opłaty, które co miesiąc pobierają od swoich klientów. Wyższe opłaty i prowizje pobierane przez OFE oznaczają niższą emeryturę. I tak trudnej dla OFE sytuacji nie poprawia ZUS, który już miewał spore problemy z przekazywaniem bieżących składek na konta funduszy. Zaległości z lat 1999-2002 miały być spłacone do 2008 roku, z czego ZUS potem się wycofał.
Zatem, czy nie wydaje się godna rozważenia propozycja obniżenia składek OFE, a tym samym zmniejszenia ponoszonych strat?

Plany Ministerstwa

Szefowa Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Joanna Fedak oraz minister finansów Jacek Rostowski optują za dokonaniem zmian, które mają zwiększyć świadczenia przyszłym emerytom. Jak zamierzają tego dokonać? Otóż resort pracy zamierza zmniejszyć składki do OFE z 7,3 do 3 proc., reszta miałaby zostać w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Chce też, by przed przejściem na emeryturę Polacy mogli przestać płacić składki do OFE i wszystkie oszczędności przekazać ZUS. Plan zakłada też możliwość wypłaty pieniędzy z OFE. Osoba, która ukończy 65 lat, mogłaby wydać uzbierane w funduszu pieniądze, na co zechce. Ministrowie są zgodni, że przyszli emeryci zaoszczędzą na prowizjach płaconych funduszom i będą mieli wyższe świadczenia.

Reakcje na propozycje

Raport Deloitte został sporządzony na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, do której należą Otwarte Fundusze Emerytalne. Wynika z niego, że jeśli ministrowie finansów i pracy przeforsują obniżkę składek do OFE, nasze emerytury za kilka lat będą minimalne i bez pomocy państwa nie wyżyjemy. Przyjęcie proponowanych rozwiązań spowoduje, iż w przyszłości nasze świadczenia będą nawet trzy razy niższe niż obecnie. Natomiast, jeśli wszystko zostanie po staremu, będą one dwukrotnie niższe od dzisiejszych.

W rządzie również nie ma pełnej zgody na obniżkę składek do OFE. Minister skarbu Aleksander Grad i minister Michał Boni ostro skrytykowali pomysł swoich współpracowników. Przeciw proponowanym zmianom są Narodowy Bank Polski oraz Komisja Nadzoru Finansowego, która ostrzega, że to “decyzje podporządkowane bieżącym i krótkookresowym celom politycznym”.

Pracodawcom oraz NSZZ Solidarność również nie przypadł do gustu ministerialny projekt. Według nich, wejście w życie nowych uregulowań oznacza nic innego, jak biedowanie na emeryturze.

Jednym z niewielu popierających projekt jest Waldemar Pawlak. Proponowana przez niego wizja systemu emerytalnego została opisana na stronach Optigen.pl wcześniej (czytaj).

„Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy” – ostrzega prof. Krzysztof Rybiński z warszawskiej SGH. „Niech wezmą dzisiejsze emerytury i podzielą je przez trzy. To najlepiej pokaże skutki takiej decyzji”. „Cokolwiek się wydarzy, trzeba pamiętać, że emerytury i tak nie będą wysokie” – mówi dr Filip Chybalski z Politechniki Łódzkiej. W jego przekonaniu, najlepsze rozwiązanie stanowi oszczędzanie, bo bez względu na postanowienia rządu, bardzo prawdopodobne jest, że państwu i tak braknie pieniędzy na wypłatę tych świadczeń.

Już dziś zacznijmy oszczędzać na przyszłą emeryturę

Emerytura z ZUS-u ma formę umowy pokoleniowej, co oznacza, że jest wypłacona ze składek ich dzieci. Jej wysokość nie będzie wynikać z zarządzania naszymi składkami, bo tak naprawdę kapitał przyszłych emerytów to tylko zapis księgowy, a nie faktycznie odkładane nasze pieniądze na przyszłą emeryturę. Dlatego warto zacząć gromadzić oszczędności regularnie, z myślą o czekającej wszystkich emeryturze. Nie jest istotne w jaki sposób będziemy gromadzić dodatkowe środki, ważne by zacząć to robić, gdyż świadczenia uzyskane z dwóch obowiązkowych filarów nie zagwarantują nam dostatniego poziomu życia po zakończonej pracy. 

Oszczędności w OFE kosztem przyszłych emerytów

Rządzący poszukują oszczędności wszędzie, zamiast zająć się budżetem. Obecnie wyszli z propozycją, by sięgnąć po nasze oszczędności z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Spowoduje to problemy z otrzymaniem świadczeń emerytalnych z ZUS-u.

Minister pracy, Jolanta Fedak i minister finansów, Jacek Rostowski dążą do obniżenia składek odprowadzanych do OFE. Obecni 20-latkowie i 30-latkowie uzyskają z ZUS znacznie niższe świadczenia, niż powinni. Zwiększy się liczba emerytów i tym samym Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacać będzie tym osobom wyższe świadczenia. A wszystko przez to, że zamiast do OFE więcej składek trafiałoby do ZUS.

W trakcie rozmowy z “Dziennikiem Gazetą Prawną”, Jolanta Fedak zapowiedziała, iż chce od 1 stycznia 2011 r. wprowadzić nieco przekształcone reguły zbierania na przyszłą emeryturę:

Zapowiadane zmiany to tylko niewielka korekta mająca poprawić sytuację oszczędzających osób. Ubezpieczony nadal obowiązkowo będzie płacić składkę na ubezpieczenie emerytalne w wysokości 19,52 proc. tzw. podstawy wymiaru. Teraz część tej składki (7,3 proc. podstawy) odprowadzana jest przez ZUS do wybranego OFE. Proponujemy obniżenie tej składki do 3 proc. Takie rozwiązanie gwarantuje, że zostanie ograniczone ryzyko utraty części oszczędności w okresie dekoniunktury gospodarczej i zmaleją koszty systemu emerytalnego. (…) Nigdzie nie jest zapisane, że podstawą reformy emerytalnej jest obowiązek przekazywania ponad 1/3 składki do OFE. Jej podstawą jest indywidualne konto emerytalne. To dzięki informacjom tam zgromadzonym ubezpieczony będzie wiedzieć, ile pieniędzy zgromadził na koncie. Od tej wielkości będzie zależeć przyszła emerytura.

Pomysły Pani Minister nie zyskały poparcia ministra Michała Boniego. Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych zajęła podobne stanowisko i nie chce żadnych przekształceń w systemie emerytalnym.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wyjawił najnowsze prognozy wpływów i wydatków funduszu emerytalnego do 2060 roku. Wynika z niego jasno, że w ciągu najbliższych 20 lat emerytów w Polsce czekają ciężkie czasy. Deficyt funduszu emerytalnego w 2011 roku wyniesie 49,8 mld zł i będzie rósł, by uzyskać w 2030 roku rekordową kwotę ponad 83 mld zł (w cenach wyliczonych na 2009 rok). W sytuacji, gdy wysokość składki w OFE nie ulegnie zmianie, podobnie jak sposób obliczania emerytur, wtedy zabezpieczymy przyszłe wypłaty. ZUS kalkuluje także, iż w 2040 r. dofinansowania do emerytur zmaleją do 64 mld zł, a w 2060 do 34,8 mld zł. To mniej niż teraz, nie bacząc na gorszą sytuację demograficzną w kraju.

Agnieszka Chłoń-Domińczak ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, iż poprawa wypłacalności systemu to efekt dwóch głównych czynników: oszczędzania w OFE i zmiany sposobu liczenia świadczeń.

Tłumaczy, że dzięki przelewaniu do ZUS zmniejszonych sum (36 proc. składki emerytalnej trafia do OFE), w przyszłości publiczny system będzie miał mniejsze zobowiązania, dlatego że część emerytury będzie wpływać z systemu kapitałowego.

Rada Gospodarcza pod kierownictwem Jana Krzysztofa Bieleckiego zgłosiła inną propozycję przebudowy systemu emerytalnego. Emerytury z OFE wypłacane przez ZUS bis, a świadczenia zarówno z I, jak i II filaru rozliczane będą według nowych tablic, które uwzględniają kolejne lata życia. Oznacza to, że emerytury mogą być niższe, niż zakładano.

W projekcie Rada odchodzi od poprzedniej koncepcji wypłaty świadczeń z II filaru. W styczniu 2009 roku prezydent zawetował ustawę, w której rząd chciał, by zakłady emerytalne się tym zajęły. Otrzymywać za to miały prowizję na poziomie 3,5 proc., natomiast wyższe świadczenia uzależnione będą od uzyskanych dochodów. Wtedy waloryzacja nie będzie obowiązywała. Rada Gospodarcza w swojej koncepcji zaburza dotychczasową logikę w tej sprawie.

Zarówno Rada, jak i minister pracy uważają, iż taki pomysł oznacza mniejsze wydatki dla emerytów, a tym samym większe świadczenia. Proponowane wcześniej zakłady emerytalne miały pobierać 3,5-procentową prowizję. Trzeba jednak pamiętać, że wypłata świadczeń przez ZUS też kosztuje – zauważa prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej.

Paweł Pelc, ekspert ubezpieczeniowy, pragnie zwrócić uwagę na zagrożenia wynikające z zamierzeń Rady. Jego zdaniem istnieje duże prawdopodobieństwo, że politycy, wykorzystają środki na emerytury do innych celów, gdy tylko zabraknie funduszy. Słabym punktem tej koncepcji jest też brak zabiegania o pieniądze emeryta.

Dotychczasowe koncepcje stanowiły, że będą o nie konkurować podmioty prywatne. Za każde otrzymane 1000 zł miały one udzielać dożywotnio świadczeń w różnej wysokości. Oprócz tego miały poręczać, że świadczenie wypłacane będzie do końca życia emeryta w takiej wysokości, jaką obiecano. Projekt Rady zakładał, iż wyłącznie państwo będzie odpowiedzialne za wypłatę.

Zmiany proponowane przez polityków wywołują zawsze sprzeczne emocje i niepewność. Ciągłe zmiany w systemie emerytalnym wpływają negatywnie na wysokość naszej składki wpłacanej do ZUS. Propozycje Jolanty Fedak w sprawie zmniejszenia wpływów do OFE na rzecz ZUS oraz projekty Rady Gospodarczej o przebudowie systemu emerytalnego, odbijają się niekorzystnie na każdym płatniku składek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Obsługa wylotów do Londynu wznowiona!

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w dniu dzisiejszym tj. 25.05.2010r. został aktywowany i tym samym udostępniony dla wszystkich Klientów nowy Moduł Obsługi Wylotów do Londynu.

wyloty

Od tej pory, każdy Klient zainteresowany wylotem do Londynu w celu np. aplikowania o nadanie brytyjskiego numeru ubezpieczenia (National Insurance Number – NIN), po zalogowaniu na swoim koncie w Panelu Administracyjnym Optigen może dokonać wstępnej rezerwacji dogodnych dla siebie terminów oczekiwanego wylotu i pobytu w Londynie.

Aby skorzystać z aktywnego kalendarza rezerwacji, Klient musi mieć oczywiście spełnione wybrane warunki. Szczegóły dostępne są dla każdego indywidualnie zaraz po zalogowaniu na swoim koncie w zakładce “rezerwuj termin”.

Życzymy udanego, planowego wylotu i efektywnego pobytu w Londynie!

Zespół Optigen Sp. z o.o.

Wznowienie wylotów do Londynu celem wyrobienia numeru NIN już coraz bliżej!

Nie masz jeszcze swojego National Insurance Number (NIN)?

wyloty

Na dzień 25.05.2010r. Spółka Optigen planuje oficjalne wznowienie całego procesu obsługi rezerwacji wylotów do Londynu w celu wyrobienia numeru NIN (National Insurance Number) oraz załatwienia wszelkich innych formalności związanych z podjęciem zatrudnienia na umowie o pracę w Wielkiej Brytanii w ramach Programu: Firma w Polsce – Praca w UK!

Wszystkich zainteresowanych niezwłocznym wylotem do Londynu zapraszamy do śledzenia najnowszych komunikatów i ogłoszeń zarówno na naszym blogu firmowym jak również bezpośrednio na stronach firmowych Optigen.pl

Jednocześnie informujemy, iż najbliższe osiągalne dla naszych Klientów terminy wylotów do Londynu na chwilę obecną szasowane są na ostatni tydzień czerwca lub później.